Dr. Martens w Sizeer
Dr. Martens to marka, której nie trzeba przedstawiać. Charakterystyczne bootsy, masywne podeszwy, żółte przeszycia i design, który od dekad balansuje między modą alternatywną a mainstreamem.
Ale chwila, chwila, co tak właściwie stoi za fenomenem martensów? Już wyjaśniamy. Cofnijmy się do lat 40. XX wieku, kiedy niemiecki lekarz Klaus Martens podczas rekonwalescencji po urazie stopy, postanowił zaprojektować buty, które amortyzowałyby każdy krok, a jednocześnie chroniły kostkę. Kilka lat później powstały one – legendarne martensy na solidnej podeszwie z wysoko sznurowaną cholewką. I wisienka na torcie: pod piętą umieszczono tłumiącą wstrząsy poduszkę gazową (znaną teraz jako system AirWair).
Początkowo służyły przede wszystkim jako wytrzymałe obuwie robocze. Szybko jednak okazało się, że mają znacznie większy potencjał niż bycie dzielnym towarzystwem na zmianie w fabryce. Z czasem trafiły na ulice, do klubów muzycznych i garderób kolejnych subkultur. Pokochali je skinheadzi, punkowcy, muzycy i artyści, czyniąc z nich symbol niezależności, buntu i indywidualizmu.
Najpopularniejsze modele Dr. Martens
Dr. Martens, choć słynie ze swoich kultowych, sznurowanych bootsów, ma w swoim portfolio również półbuty, sztyblety i modele na platformach. Niektóre z nich mają status fashion classics, inne znajdują się na wishliście każdego fana mody alternatywnej. Na które warto zwrócić szczególną uwagę?
- 1460 – te ośmiodziurkowe bootsy zadebiutowały w 1960 roku i szybko stały się znakiem rozpoznawczym marki. Wysoka cholewka, solidna skóra, charakterystyczne żółte przeszycia, pętelka AirWair i podeszwa z amortyzującą poduszką powietrzną – nic dziwnego, że nawet Pete Townshend z The Who nie mógł się im oprzeć.
- 1461 – trzy dziurki zamiast ośmiu, niska cholewka i wszystkie technikalia uwielbiane w 1460, ale teraz w znacznie subtelniejszej wersji. Bo jeśli klasyczne glany wydają Ci się zbyt dosłowne, to może właśnie buty Martens krótkie okażą się strzałem w dziesiątkę?
- 2976 – czyli klasyczne sztyblety. Elastyczne wstawki po bokach ułatwiają zakładanie, a smuklejsza sylwetka sprawia, że model świetnie odnajduje się w codziennych stylizacjach. Minimalistyczne, uniwersalne i odporne na chwilowe modowe fascynacje.
- Jadon – ten model przenosi kultową sylwetkę 1460 na masywną platformę, tworząc item, który pokochały fanki mocniejszych, nieco buntowniczych stylizacji. Jadon to bardzo głęboki ukłon w stronę estetyki punk, goth i grunge – bo z tej wysokości cokolwiek innego byłoby już tylko dygnięciem.
Nie tylko bootsy Dr Martens – Adrian, Zebzag i więcej
Dr. Martens to dziś znacznie więcej niż kultowe, wysokie bootsy. W ich kolekcji znajdziemy również loafersy, sandały, mule i modele lifestyle, które łączą alternatywną estetykę z bardziej uniwersalnym podejściem do codziennych outfitów.
Adrian i Polley to propozycje dla miłośników loafersów, którzy nie zamierzają rezygnować z wyrazistego charakteru. Pierwszy model wyróżnia się masywniejszą sylwetką i przywodzi na myśl ekskluzywny brytyjski uniwerek, drugi zaś jest nieco bardziej nisforną kuzynką klasycznych Mary Jane.
Voss i Gryphon pokazują z kolei, że martensy mogą występować w formie sandałów. Voss to propozycja na masywnej podeszwie, mocniejsza, wręcz gotycka interpretacja letnich butów. Gryphon jest bardziej klasyczny (bardzo klasyczny... te paski kojarzą nam się ze starożytnym Rzymem), ale nadal zachowuje charakterystyczną dla marki solidną sylwetkę i wyraziste detale.
Na koniec Zebzag Mule, czyli fason dla tych, którzy w modzie najbardziej cenią nieszablonowe wybory. To jeden z tych modeli, które udowadniają, że komfort i wyrazisty design wcale nie muszą się wykluczać.




